Klątwa piątego seta

W 6 kolejce II Ligi kobiet pojechaliśmy do Legionowa aby rozegrać nasz piąty mecz w tegorocznych rozgrywkach. Niestety po raz kolejny ulegliśmy w pięciu setach 2:3 zabraliśmy do Białegostoku zaledwie punkt. Niedosyt pozostał z wyniku, lecz z postawy na boisku możemy być zadowoleni.

Oczekiwaliśmy wyrównanego spotkania, lecz liczyliśmy na to iż zdobędziemy na dość trudnym terenie więcej niż jedno oczko. Rozpoczęliśmy mecz z powracającą do sportowej dyspozycji po wielomiesięcznym leczeniu środkową Dominiką Tymosiewicz oraz Emilią Pisarczyk w ataku. Mecz od początku był bardzo wyrównany, początek pierwszego seta wyglądał tak jakby obie ekipy badały się nawzajem czego można oczekiwać po rywalkach z za siatki. W końcówce seta odskoczyliśmy na 3-4 punkty i dobrze rozpoczęliśmy ten mecz wygrywając do 22. Drugi set wyrównany mniej więcej do 9-10 punktu, potem może lepsza gra naszego zespołu, może słabszy moment lub ustawienie gospodyń i odskoczyliśmy na 17:11. Legionowianki powróciły do swojej standardowej gry mozolnie odrabiając kolejne punkty. Dogoniły nas przy stanie 23:23, i wtedy to na zmianę raz jeden zespół raz drugi miał w górze piłki setowe. Wymiana ciosów niestety zakończyła naszą kapitulacją 28:30. Swoje niestety dołożyła tu sędzina, która wyraźnie zapomniała przed meczem o piłkach podwójnych, które to dwa razy w kluczowych momentach seta nie zostały odgwizdane przy ewidentnym błędzie rozrywającej Legionovii. Pani jakkolwiek wyglądała na słupku na sympatyczną, możliwe, że był to debiut na tym poziomie rozgrywek w roli sędziego głównego. Można wybaczyć błędy braku doświadczenia ale wynik seta został w dużej mierze wypaczony na naszą niekorzyść. Trzeci set był konsekwencją drugiego. Białostoczanki rozbite psychicznie długo mordowały się na boisku, szybko tracąc punkt za punktem po prostych błędach. Pod koniec seta znowu zaświeciło światełko w tunelu, gdy set już był w zasadzie rozstrzygnięty dziewczyny pokazały 3-4 bardzo solidne i pewne akcje zakończone punktem. Czwarta partia to kopia pierwszej, wyrównana gra i nasz odskok w końcówce, wynik również identyczny 25:22. Piąty set to już jakieś fatum wiszące nad naszym zespołem, punkt za punkt do stanu 6:6, potem Legionowo odskakuje na 3 punkty do wyniku 6:9. Mimo max zaangażowania nie udaje się odrabiać strat, gra toczy się punkt za punkt, najbliżej rywalek byliśmy jeszcze przy stanie 12:14 lecz to gospodynie zadały ostateczny cios i wygrały całe spotkanie, które trwało aż 2 godz. 40 min. 

Sezon rozpoczynamy troszeczkę pechowo, trzeci mecz przegrywamy po tie-break’u, do których wcale dojść nie musiało. W każdym z tych spotkań brakowało zaledwie odrobinę aby wygrać 3:1, a nie ulec 2:3. Mamy nadzieję, że pech zacznie nas opuszczać. Następne ligowe potyczki czekają nas w Białymstoku 3 i 4 listopada, kolejno z UKS Ósemką Siedlce oraz NOSiR-em Nowy Dwór Mazowiecki. Ale zanim to zapraszamy w środę 24 października na godzinę 19:00 do Moniek na mecz Pucharu Polski przeciwko Wiśle Warszawa. Spotkanie zostanie rozegrane na hali SP 2 przy ul. 1000-lecia 17.